Węgry


Węgry malowniczy krajobraz



Wyprawa na Węgry była tą wycieczką na, którą z niecierpliwością oczekiwałam.
Przebywając w sanatorium postanowiłam aktywne spędzić czas wolny. Podczas takiego pobytu jest dużo możliwości do podróżowania: samemu busem, autem z osobami chętnymi do zwiedzania lub przy pośrednikiem biura podróży.

Startuje z Iwonicza  Zdroju o godzinie 4 rano.Wykupiłam wycieczkę w miejscowym biurze podróży, gdzie przejazd wraz z oprowadzaniem przewodnika jest w atrakcyjnych cenach.  Na pewno wyjazd jednej osoby lub pary byłby o wiele bardziej kosztowny.  Plusem wielkim jest fakt, że przewodnik dobrze wie co pokazać oraz potrafi wynegocjować niższe ceny wstępu dla całej grupy.
Pierwszym obiektem który zwiedzałam w Węgrzech był  Miszkolc.

      
       Wyprawa na Węgry była tą wyprawą na którą najbardziej oczekiwałam, gdyż bardzo chciałam zwiedzić kraj w którym zakochała się Sisi.  
Na początku miałam odwiedzić stolicę Węgier -Budapeszt, ale moje plany nie powiodły się ze względu iż biuro podróży odwołało wycieczkę. Mam nadzieję, iż uda mi się zwiedzić Budapeszt i inne piękne miasta na Węgrzech. Z okna autokaru przyroda na Węgrzech jest piękna. Malownicze poletka winorośli to coś co najbardziej mi się podobało. 
    Na wycieczce na początku pojechaliśmy do Miszkolca, gdzie są Baseny termalne Barlangfurdo. Będąc wcześniej na podobnym kompleksie na Słowacji miałam większe oczekiwania co do relaksu jaki odbędę na basenach. Liczyłam na odprężenie w wodzie, gdzie jest dużo atrakcji. Miałam nadzieję, że lecznicze właściwości jaskiń termalnych szybko będą zauważalne. Jednak to co tam przeżyłam to było wielkie rozczarowanie. 

Fot. Grota na basenach termalnych. 

Sam basen termalny był by fajny jak by wpuszczali mniej ludzi, gdyż przy tak dużym zatłoczeniu w wodzie nie można swobodnie pływać. Do tego duży hałas, który odbijał się o skały przez co odczuwalnie był o wiele większy. Jestem osobą, która kocha wodę i wszystko co z nią jest związane, ale to miejsce tak mnie zmęczyło iż przed czasem wyszłam z niego na zewnątrz, aby odpocząć od krzyku i tłumów, które cały czas mnie otaczały. Odprężenie odnalazłam na alejce z różnymi pamiątkami, miejscami, gdzie można spróbować regionalnej kuchni lub zjeść coś dobrze nam znanego. Tym razem aby pozbyć się złego samopoczucia i rozczarowania postanowiłam ochłodzić atmosferę lodami czekoladowymi. Spacer po pięknym parku i wreszcie cisza i coś słodkiego co ukoiło stargane moje nerwy. Piszę to wszystko, gdyż mam nadzieję, że nikt nie rozczaruje się tak jak ja podczas pobytu w tych termach. 

 Fot. widok na reklamę i ceny pobytu na termach w Miszkolcu. 

Kolejnym punktem naszej wycieczki są winnice w Tokaju. Podczas podróży można zauważyć, że dużo gospodarstw uprawia winogrono i produkuje swoje wina. Często przy drodze są wystawiane beczki do spróbowania wina, które w winnicy możemy zakupić. Polacy i w tej części kraju Węgierskiego są już znani ze swojego pazernego zachowania. Często podjeżdżająca grupa Polaków potrafi zabrać z sobą duże ilości wina, które jest wystawione do próbowania. Jest mi bardzo przykro, że ludzie nie potrafią się zachować i docenić życzliwości i gościnności innych.  


Fot. Piwnice winne w oddali

Zawsze wydawało mi się, że tam, gdzie są piwnice to są piękne duże budynki a tu wszystko mnie zaskoczyło. Na wejściu siedział starszy bardzo sympatyczny pan z Uśmiechem od ucha do ucha, który witał wszystkich. To jest nasz gospodarz i założyciel winnicy w Tokaju. Widać,że człowiek ten robi to co kocha i sprawia mu to przyjemność, gdyż serwowane trunki oraz sam wygląd i podejście człowieka świadczą o tym.
Fot. Informacja w którą stronę iść.

Fot. Leżakujące beczki z winem.
Fot. rozmazane beczki po kilku głębszych kieliszkach.

 Fot. Na tle beczek.

Na pewno nie tylko ja miałam ochotę trochę posprzątać w tych piwnicach, ale przewodniczka tłumaczyła nam, iż takie warunki są optymalne do uzyskania dobrej jakości wina. Po degustacji można było zakupić wino, które najbardziej smakowało. Oczywiście ja kupiłam kilka butelek tak, żeby obdarować najbliższe osoby smakiem, który do nich pasuje. Pomimo zawodu jaki przeżyłam podczas kąpieli w Miszkolcu to pewnie jeszcze odwiedzę Węgry, aby zobaczyć inne atrakcje, które kryje ten piękny malowniczy kraj. Może dla tego tak mi się podobało, gdyż od zawsze pragnęłam zwiedzić winnice, poczuć ten bajeczny klimat. Mam nadzieję, że w innych krajach też uda mi się zwiedzić winnice. 






Węgry

Węgry malowniczy krajobraz Wyprawa na Węgry była tą wycieczką na, którą z niecierpliwością oczekiwałam. Przebywając w sanatorium pos...